Wspomnienia Romana Nideckiego

Zarząd mieścił się w… wózkowni (wspomina Roman Nidecki, członek – założyciel TSM)

Można powiedzieć, że Roman Nidecki jest żywą legendą spółdzielni-jubilatki. Tarnowska Spółdzielnia Mieszkaniowa obchodzi jubileusz 50-lecia, a pan Roman właśnie od pięćdziesięciu lat, od chwili powstania spółdzielni mieszka stale w tym samym, historycznym, bo pierwszym bloku spółdzielni. W bloku przy ulicy Bema 15.  To swoisty rekord.  Być może Roman Nidecki jest jedynym mieszkańcem Tarnowa, który w jednym i tym samym bloku i w tym samym mieszkaniu przemieszkał aż pół wieku!

Było  nas  wtedy, w marcu 1958 roku, jakieś czterdzieści osób, które zakładały spółdzielnię – wspomina – w tym naszym pierwszym bloku spółdzielczym przy Bema było dziewiętnaście mieszkań. Takie były początki…

Teraz jest tu najstarszym mieszkańcem. Inni lokatorzy zmieniali adresy, wyprowadzali się. Roman Nidecki od pół wieku wierny jest temu samemu adresowi…

Nigdy nie kusiła mnie przeprowadzka. Tu mi było i jest dobrze. Może także dlatego, że stąd wszędzie blisko…

Siedziba pierwszego Zarządu Spółdzielni, tego sprzed 50 lat mieściła się… w wózkowni.

Był tu taki schowek na wózki, mieścił się na parterze. I tu spotykał się zarząd.

Na dachu bloku znajdowała się oryginalna „budowla”.

To był „obserwator”, jak go wtedy nazywano. Takie murowane pomieszczenie, z okienkami na cztery strony świata. Był to punkt obserwacji lotniczych, na wypadek nalotu lotniczego…

W bloku przy Bema 15 były wtedy piece kaflowe. Kupowało się węgiel, wrzucało do piwnicy i taszczyło wiaderka do góry, żeby w piecach napalić.

W końcu po jakimś czasie zmówiliśmy się we trzech i założyliśmy centralne ogrzewanie.

Dziś blok przy Bema 15 mijany jest może obojętnie przez spieszących we wszystkie strony mieszkańców. tu miał poniekąd swój początek „drugi Tarnów”